Tag: facylitacja

  • Facylitacja bez sztywnego kołnierzyka – gdy plan się wali, a uczestnicy szukają innej drogi

    Facylitacja bez sztywnego kołnierzyka – gdy plan się wali, a uczestnicy szukają innej drogi

    Rozmawiałem z koleżanką na temat facylitacji spotkania, które ma organizować. Była to taka typowa „burza mózgów na temat burzy mózgów”, czyli odbicie myśli, żeby sprawdzić, czy poprawnie myślimy. I wiecie co? Odkryliśmy, że ten przypadek może dosięgnąć ciekawe zagrożenie nazywane przeze mnie nad-facylitacją. Brzmi trochę jak jakieś przewinienie drogowe, prawda? „Za nadmierną facylitację grozi mandat w wysokości jednego nieudanego spotkania i dwóch punktów karnych w reputacji zawodowej.”

    Ale żarty na bok. Nad-facylitacja to sytuacja, gdy facylitator tak bardzo zakochuje się w swoim starannie przygotowanym planie, narzędziach i strukturze, że staje się ślepy i głuchy na faktyczne potrzeby grupy. Dochodzi wtedy do jednej z dwóch wpadek:

    • albo facylitator zupełnie przegapia, że uczestnicy chcieliby pójść inną drogą i uparcie prze do przodu ze swoim planem (jak kierowca GPS-u, który każe skręcać w prawo, mimo że droga jest zamknięta),
    • albo orientuje się, że jego struktura nie działa, ale nie ma w zanadrzu planu B, C czy nawet Z (jak kucharz, który umie gotować tylko jedno danie i wpada w panikę, gdy skończą się składniki).

    W obu przypadkach wynik jest podobny – spotkanie nie osiąga swojego celu, uczestnicy czują się sfrustrowani, a facylitator wygląda jak człowiek, który przyszedł na bal przebierańców w garniturze.

    Uważność – supermoce facylitatora

    Jak więc temu zapobiec? Jednym z kluczowych elementów jest stan uważności, czyli, ujmując rzecz prosto, bycie w pełni obecnym „tu i teraz” podczas facylitacji spotkania. Nie chodzi tu o jakieś ezoteryczne praktyki (choć medytacja faktycznie pomaga), ale o zwykłą (a właściwie niezwykłą) zdolność do zauważania, co rzeczywiście dzieje się w pokoju.

    Uważny facylitator to taki, który:

    • Obserwuje język ciała uczestników (czy przysypiają, czy pochylają się do przodu z zainteresowaniem)
    • Wyłapuje zmianę energii w grupie (nagłe ożywienie lub spadek zaangażowania)
    • Zauważa, gdy dyskusja spontanicznie skręca w innym kierunku niż zaplanowany
    • Rozpoznaje momenty „aha!” i potrafi je wykorzystać
    • Wyczuwa napięcia i konflikty, zanim staną się one widoczne dla wszystkich

    Bycie uważnym to jak posiadanie radaru, który nieustannie skanuje przestrzeń spotkania, wyłapując sygnały, które mówią: „Hej, tu dzieje się coś ważnego!” lub „Uwaga, zbliżamy się do ściany, trzeba zmienić kurs!”

    W praktyce oznacza to, że musisz mieć podzielną uwagę. Część mózgu śledzi proces i czas, a część jest całkowicie zanurzona w tym, co mówią i robią uczestnicy. To trochę jak jazda samochodem i jednoczesne prowadzenie ciekawej rozmowy – można to zrobić, ale wymaga to praktyki.

    Aktywne słuchanie – więcej niż dwoje uszu

    Siostrzaną umiejętnością uważności jest aktywne słuchanie. I nie, nie mówię tu o potakiwaniu głową i wtrącaniu „mhm” co kilka sekund, choć to też jest element tej układanki.

    Aktywne słuchanie w kontekście facylitacji to:

    • Słuchanie nie tylko słów, ale też emocji i intencji, które za nimi stoją
    • Wychwytywanie tematów i wątków, które pojawiają się w wypowiedziach różnych osób
    • Rozumienie, co naprawdę jest ważne dla uczestników (często nie jest to to samo, co zostało zapisane w agendzie)
    • Zadawanie pytań, które naprawdę zgłębiają temat, zamiast prowadzić do z góry założonych odpowiedzi
    • Parafrazowanie i podsumowywanie, aby upewnić się, że dobrze zrozumiałeś intencje i potrzeby grupy

    Dobry facylitator słucha tak, jakby od tego zależało jego życie – bo faktycznie zależy od tego życie spotkania!

    Jednym z kluczowych sygnałów, że uczestnicy potrzebują innego przebiegu spotkania, jest moment, gdy dyskusja zaczyna krążyć wokół tematu, który nie był planowany, ale wyraźnie budzi zainteresowanie i energię grupy. Albo gdy przygotowane ćwiczenie spotyka się z oporem lub brakiem zaangażowania. W takich chwilach trzeba umieć powiedzieć: „Widzę, że ten temat jest dla was ważny. Czy chcecie, żebyśmy poświęcili mu więcej czasu, nawet kosztem innych punktów agendy?”

    Arsenał facylitatora, czyli dlaczego jeden młotek to za mało

    Dochodzimy do kluczowego punktu – konieczności posiadania wielu narzędzi, technik i podejść w swoim facylitacyjnym repertuarze. Wyobraź sobie, że jesteś elektrykiem, który przychodzi naprawić instalację mając przy sobie tylko śrubokręt. Albo lekarzem, który na każdą dolegliwość przepisuje ten sam lek. Tak właśnie wygląda facylitator, który zna tylko jedną metodę prowadzenia spotkań.

    W moim „plecaku facylitatora” zawsze noszę kilka alternatywnych scenariuszy i narzędzi do każdego spotkania. Jeśli planowana burza mózgów nie wypala, mogę szybko przejść do techniki 6 kapeluszy myślowych. Jeśli dyskusja w całej grupie nie przynosi rezultatów, dzielę uczestników na mniejsze zespoły. Jeśli cyfrowe narzędzia zawodzą, mam zawsze pod ręką analogowe zamienniki.

    Budowanie takiego arsenału to proces, który trwa latami, ale warto zacząć od kilku solidnych, uniwersalnych narzędzi, które sprawdzają się w różnych kontekstach. Z czasem będziesz dodawać kolejne, bardziej wyspecjalizowane, dostosowane do konkretnych sytuacji i grup.

    Doświadczenie – nie da się tego ściągnąć z internetu

    Wiedzieć, kiedy zmienić kurs, to jedna rzecz. Wiedzieć, NA CO zmienić kurs, to zupełnie inna sprawa. I tu właśnie wkracza doświadczenie.

    Doświadczony facylitator widział już dziesiątki, jeśli nie setki spotkań. Widział co działa, a co nie. Widział, jak grupy reagują na różne techniki i podejścia. Widział, jak ratować spotkanie, które zmierza ku katastrofie, i jak wykorzystać nieoczekiwane możliwości, które pojawiają się w trakcie.

    Ten rodzaj wiedzy nie da się łatwo przekazać w artykule czy książce – musisz go zdobyć w praktyce. Ale mogę ci powiedzieć, że każde prowadzone przeze mnie spotkanie, nawet to, które poszło nie tak, jak planowałem, było cenną lekcją, która wzbogaciła mój warsztat.

    Improwizacja – czyli jazz w świecie facylitacji

    Na koniec dochodzimy do umiejętności, która łączy wszystkie poprzednie – improwizacji. Doświadczeni facylitatorzy to wirtuozi improwizacji, którzy potrafią płynnie dostosowywać się do zmieniających się warunków, wykorzystując swój arsenał narzędzi i technik.

    Improwizacja w facylitacji to nie to samo, co brak przygotowania. Wręcz przeciwnie – to właśnie solidne przygotowanie i bogaty repertuar pozwalają na swobodną improwizację. Tak jak jazzowy muzyk musi znać teorię muzyki i opanować instrument, aby móc improwizować, tak facylitator musi doskonale rozumieć procesy grupowe i mieć opanowane różne techniki, aby móc płynnie je modyfikować i dostosowywać do potrzeb grupy.

    W praktyce improwizacja może oznaczać:

    • Zmianę kolejności punktów agendy, gdy grupa ma więcej energii do trudnego tematu niż zakładano
    • Modyfikację zaplanowanego ćwiczenia, gdy okazuje się, że nie pasuje ono do aktualnego składu grupy
    • Całkowitą zmianę podejścia, gdy pierwotny plan nie przynosi oczekiwanych rezultatów
    • Podchwycenie i rozwinięcie nieplanowanego wątku, który może prowadzić do wartościowych odkryć.

    Podsumowanie – elastyczna doskonałość

    Podsumowując, dobry facylitator to nie ten, który idealnie trzyma się planu, ale ten, który doskonale osiąga cel spotkania – nawet, jeśli droga do tego celu okazuje się zupełnie inna niż zakładał.

    Uważność i aktywne słuchanie pozwalają mu rozpoznać, kiedy należy zmienić kurs. Bogaty arsenał narzędzi i technik daje mu możliwość wyboru alternatywnej drogi. Doświadczenie pomaga mu wybrać najlepszą opcję. A umiejętność improwizacji pozwala mu płynnie przeprowadzić grupę przez tę nieplanowaną podróż[7].

    Czy to trudne? Owszem. Czy to możliwe do nauczenia? Absolutnie! W końcu nikt nie rodzi się facylitatorem – to rzemiosło, którego można się nauczyć i które można ciągle doskonalić.

    Jeśli więc jesteś gotowy, by wzbogacić swój warsztat facylitatora o elementy uważności, elastyczności i improwizacji, lub szukasz eksperta, który pomoże twojej organizacji w prowadzeniu skutecznych spotkań i warsztatów – daj znać. Z przyjemnością podzielę się swoim doświadczeniem i pomogę ci osiągnąć mistrzostwo w facylitacji bez sztywnego kołnierzyka.

  • Jak przerwać Meeting Driven Development?

    Jak przerwać Meeting Driven Development?

    Znasz to? Projekt startuje i musi być dobrze zaplanowany. Kierownicy projektów i wszyscy zaangażowani w zarządzanie potrzebują poczucia kontroli. Wszystko zaczyna się w pośpiechu, aby zdążyć na czas i nie marnować czasu, a jednocześnie menedżerowie zaczynają dokładnie planować swoją pracę na najbliższe miesiące. Oczywiście w tym planowaniu, zgodnie z podejściem zwinnym, uczestniczy każdy, kto tworzy produkt, więc zaczynają się niekończące spotkania planistyczne.

    Już wiesz, co dzieje się dalej:

    • w pierwszym Sprincie jest mnóstwo spotkań, bo trzeba planować, więc nic znaczącego nie zostaje zbudowane
    • w kolejnym sprincie staramy się nadrobić pracę, aby być na właściwym torze, ale oczywiste jest, że się nie uda, więc robi się nerwowo, co skutkuje wieloma spotkaniami
    • w następnym Sprincie opóźnienia z poprzednich sprintów muszą zostać przeplanowane, aby harmonogramy były zgodne z możliwościami, więc spotykamy się zamiast tworzyć produkt
    • … i tak dalej.

    W rezultacie mamy dużo zarządzania, dużo kontroli, dużo spotkań, ciągłe zmiany i wszyscy myślą, że to jest Agile 😉

    Oczywiście scenariusz przedstawiony powyżej to zabawny opis skrajnej sytuacji, ale w rzeczywistości jedna rzecz pozostaje stała: potrzeba posiadania kontroli. W tytule obiecałem napisać, jak zakończyć przeciążenie spotkaniami i nie dotyczy to tylko rozwoju, ale wszystkich rodzajów pracy. Problem bezcelowych, niekończących się spotkań dotyka wiele organizacji, a im większa organizacja, tym większe szanse wystąpienia.

    Typowe przyczyny złych spotkań:

    • Spotkanie jest łatwiejsze niż myślenie – często jest organizowane przez przełożonego dla jego podwładnych, ponieważ znacznie łatwiej jest zwołać spotkanie niż wykonać pracę samodzielnie. Na takim spotkaniu pojawia się fraza „Mamy problem X i chciałbym poznać Waszą opinię na ten temat”, co przetłumaczone z języka korporacyjnego oznacza „Mam problem X i jako wasz przełożony oczekuję, że rozwiążecie go za mnie”. Ukrywa swoją niewiedzę lub lenistwo jako konsultację, podczas gdy w rzeczywistości chodzi o to, aby ktoś wykonał za niego pracę.
    • Nieprzygotowane spotkanie to spotkanie, gdzie dane wejściowe do dyskusji są przedstawiane na spotkaniu, lub co gorsza, w ogóle nie są przedstawiane. W tym przypadku temat nie jest zgłębiany przez nikogo oprócz organizatora. Skutkuje to długim wprowadzeniem, po którym uczestnicy dopiero zaczynają formować swoje przemyślenia. Spotkanie trwa zbyt długo.
    • Spotkanie nie przynosi efektu. Nie ma wyników, bo nikogo to nie obchodzi. Chodzi tylko o to, by zwrócić uwagę na problem. Organizator może później bezpiecznie powiedzieć „Czy nie mówiłem?”. Po takim spotkaniu nie ma efektów, ustaleń ani rezultatu.
    • Dużo zaproszonych osób = ważne spotkanie. Im więcej bezsensownych osób zaproszonych, tym ważniejsze jest spotkanie). Uczestnicy nie wnoszą żadnej wartości do spotkania, ani nic z niego nie wynoszą – ich obecność jest zbędna. W rezultacie nastawienie do pracy zaczyna być negatywne. Dodatkowo duża liczba osób na spotkaniu powoduje mniejsze zaangażowanie i większą trudność w określeniu efektu spotkania.

    Polityka spotkań jako rozwiązanie tego problemu nie jest niczym innowacyjnym. Niestety mało kto używa jej, aby szybko i skutecznie rozwiązać problem. Czasami jest nawet obecna, ale z powodu braku zrozumienia sedna problemu, jest źle wdrożona i w rezultacie nie rozwiązuje problemów, ale zamiast tego zniekształca środowisko pracy.

    Moim zdaniem minimalny zestaw informacji w zaproszeniu na spotkanie powinien zawierać:

    • tytuł, który powinien wyjaśniać temat spotkania. Spotkanie bez tytułu jest nieokreślone lub ewentualnie ma zbyt wiele niepowiązanych ze sobą celów
    • cel, który jest opisany jako problem biznesowy do rozwiązania. Jeśli nie można określić celu spotkania, prawdopodobnie nie wyniknie z niego żaden efekt
    • informacje o problemie, dane i analizy potrzebne do przygotowania się do spotkania. Jeśli informacje nie są zebrane w spójnej formie i nie zostały wcześniej przeanalizowane, prawdopodobnie trzeba to zrobić na spotkaniu. Dodatkowo różne osoby mogą korzystać z różnej wiedzy, co dodatkowo powoduje konieczność omówienia podstaw na spotkaniu. Załączone dane pozwalają ludziom przygotować się do spotkania.
    • agendę, jeśli omawia się więcej niż jeden aspekt. Jeśli na spotkaniu jest więcej niż jeden temat, powinny być one wymienione po kolei, aby kontrolować przebieg spotkania i nie zabrakło czasu na żaden z zapowiedzianych tematów.
    • oczekiwany rezultat spotkania pozwala na follow-up. Po spotkaniu powinien powstać wynik. Jeśli niemożliwe jest ich osiągnięcie, należy zaprojektować ścieżkę, którą należy podążać z nowymi danymi i informacjami (kolejne spotkanie) lub przekazać problem innej grupie (eskalacja)
    • zaproszone osoby to tylko te, które mogą przybliżyć nas do celu
      … bo zapraszanie innych osób jest marnotrawstwem.

    Ważna jest też rola samego organizatora spotkania. Jego obowiązkiem, poza prawidłowym przygotowaniem spotkania, jest również jego prowadzenie. Aby to zrobić:

    • wprowadza – szybko przedstawia temat, prezentuje dane i jasno określa cel do osiągnięcia
    • pilnuje agendy i celu spotkania, aby uniknąć wchodzenia w nieplanowaną dyskusję
    • wymienia problemy, uwagi, wnioski i działania do podjęcia
    • zapewnia, że głosy wszystkich są wysłuchane. Jeśli ich nie słuchamy, po co ich zaprosiliśmy?
    • dba o to, aby powstał wynik spotkania, który staje się również follow-upem po spotkaniu.

    Po spotkaniu organizator dba o to, aby wszyscy uczestnicy otrzymali follow-up. Jeśli spotkanie nie ma podsumowania, jego wartość uznaje się za zerową.

    Efekty osiągane przez wprowadzenie takich zasad są niemal natychmiastowe, ale najciekawsze jest to, że przejrzystość całej organizacji również szybko rośnie. Ujawnia się marnotrawstwo, ujawniają się miejsca wymagające poprawy kompetencji, ale przede wszystkim wszyscy zaczynają komunikować się wydajniej i skuteczniej.

    Polityka spotkań zostanie ustanowiona.