Czy Scrum jest tańszy?

Pełne pytanie z tytułu powinno brzmieć: Czy projekty programistyczne realizowane w Scrumie będą kosztować mniej niż te prowadzone tradycyjnie? Istnieje jedna poprawna odpowiedź podawana we wszystkich kursach, testach i certyfikacjach: NIE, ale…

Cóż, istnieje „ale”: Scrum może być tańszy. Rzecz w tym, że niższe koszty nie są cechą Scruma, ale mogą być efektem ubocznym. Ten efekt może być spowodowany kilkoma czynnikami, takimi jak:

  1. dobre wyniki przy złożonych lub niezdefiniowanych projektach,
  2. szybsze wprowadzenie MVP na rynek,
  3. szybszy rozwój umiejętności członków zespołu,
  4. … i dobra atmosfera w zespole.

Ponieważ pierwsze trzy są raczej oczywiste i łatwiejsze do wyobrażenia (czytaj: wrócę do nich innym razem), dziś skupię się na często pomijanym, ostatnim, czwartym elemencie.

Słyszę od czasu do czasu: „Wiesz co? Mamy ten Scrum, robimy wszystko zgodnie z wytycznymi, ale wydaje się, że coś nie działa. Przyjdziesz na kawę?„. Kawa zwykle musi trwać 2 godziny, bo tyle potrzebuję, aby zaobserwować relacje i nastroje w zespołach. Dlaczego piszę o atmosferze w zespole w artykule o opłacalności? Ponieważ nastawienie programistów do projektu i do siebie nawzajem może mieć ogromne znaczenie i wpływać na konkretny zysk finansowy. Pozwól, że wyjaśnię.

Pamiętasz, jak trudno jest zapamiętać to, co ktoś każe ci studiować, a jak łatwo jest uczyć się tego, czym się ekscytujesz? Tak właśnie jest: zaangażowanie. Właściwie prowadzony projekt powoduje przenikanie wszystkich wartości Scruma do zespołów, a suma tych wartości powoduje satysfakcję, niemal ekscytację członków zespołu.

Zaangażowany zespół rusza do pracy z entuzjazmem sześciolatka, który zabiera się do wymarzonego zestawu LEGO. Przychodzi na Daily z zaczerwienioną twarzą. Podczas planowania muszą wybierać spośród pomysłów, które proponują do rozwoju aplikacji. Review jest dla nich jak występ na scenie w „Mam talent”. Przychodzą na Retro jak na mszę i spowiedź, która ich odnawia i łączy.

Brzmi dziwnie? To nie jest dziwne: programiści są pełni pasji, strasznie inteligentni i często niezwykle kreatywni. Danie im pola do napędzania tych cech, a nawet lepiej, delikatne stymulowanie ich do zaangażowania się w tę działalność, tworzy niesamowite zaangażowanie, którego efektem ubocznym jest efektywność. Ta spontaniczna efektywność jest nieporównywalna z tą wymuszoną mikrozarządzaniem spowodowanym nawet przez najlepszego PM. Istnieją projekty, gdzie ciężkie zarządzanie projektami byłoby bardziej opłacalne (krótkie projekty z dobrze zdefiniowanym zakresem w znanej technologii), ale w większości przypadków zaangażowanie działa lepiej.

W dzisiejszym świecie firmy konkurują w znalezieniu wabika i sposobu na zatrzymanie ludzi. Hasło „mamy przyjazne środowisko pracy” oznacza głównie owoce w kuchni, pakiety medyczne, karty na siłownię, PlayStation, regulowane biurka i dwa monitory do każdego MacBooka Pro, itp. W rezultacie ludzie i tak odchodzą, bo (cytat) „w projektach jest syf, a mój kolega powiedział, że teraz pracują w Scrumie i od 6 miesięcy chodzi do pracy z przyjemnością”.

Tyle taktyk, ogłoszeń, benefitów, podwyższania pensji, aby uzyskać wyniki. A czasem wystarczy zaufać pracownikom i pozwolić im się wykazać, aby projekt był tańszy.